
Ze względu na znajdujące tutaj treści, poniższa strona przeznaczona jest dla dorosłych czytelników. Jeżeli nie jesteś osobą pełnoletnią, prosimy o opuszczenie tej strony.
Tagi kontentu:
Body horror, Brutalność, Gore
Idę wiejską drogą i patrzę na góry naokoło. Próbuję nacieszyć się słońcem (choć tylko częściowo wygląda zza chmur) i świeżym powietrzem, zanim zejdę pod ziemię. Nie jestem profesjonalnym grotołazem, ale droga nie powinna być trudna — na forum napisali, że trzeba przejść tylko jeden ciaśniejszy przesmyk, a reszta trasy jest do spacerowego przejścia. Upewniam się, że mam ze sobą naładowany powerbank.
Gdy docieram na miejsce, przychodzi mi do głowy, że gdyby coś mi się stało, ludzie będą mieli problem ze znalezieniem wejścia do jaskini; nie było zaznaczone na żadnej mapie internetowej czy papierowej, na jakie miałem okazję spojrzeć, koordynaty i instrukcja były podane przez nieznajomego w internecie. Ale miał rację, rzeczywiście jest tu dziura. U podnóża małego klifu, nieco na bok od drogi, tuż obok łąki, która powstała po wysiedleniu wsi kilkaset lat temu. Założę się, że są na ten temat jakieś lokalne legendy, ale nie szukałem, więc nie wiem. Sprawdzam ostrożnie powierzchnię pod stopami, świecę latarką do środka, żeby upewnić się, że nie złamię sobie nogi, wchodząc wgłąb. No i czy nie ma tam jakichś niedźwiedzi, chociaż nadal jestem całkiem blisko drogi, więc chyba by ich tu i tak nie było? Żadnych nie widzę, a zejście jest łagodne i wygląda przystępnie, więc biorę głęboki wdech, uruchamiam swoje GoPro i czołówkę i ostrożnie wsuwam się w szczelinę.
Ciekawe, że nikt przed tym jednym gościem z forum urbexowego wcześniej nie opisał tej jaskini. Przecież jest bardzo łatwo dostępna, tylko trochę ukryta poza zaznaczonym szlakiem.
Identyfikator podmiotu: SCP-PL-400
Klasa obiektu: Keter
Specjalne Czynności Przechowawcze: Od dnia 07.09.2023 Ośrodek PL-154 objęty jest ścisłą kwarantanną. Niedozwolony jest kontakt z jakąkolwiek istotą żywą i materią organiczną pochodzącą z tego terenu. Wszelkie byty próbujące opuścić perymetr będą zastrzelone i usunięte bez rozkazu przez MFO Iota-AA, jednostkę wyszkoloną w redukcji odpadów ezoterycznych i anomalnych.
Eksploruję już przeszło godzinę i nie mogę przestać się zachwycać. Nie wiem, jakim cudem takie coś w ogóle mogło powstać — jakiś lej krasowy? W normalnej jaskini ze stalaktytami jest zrujnowany dworek. W jakiś sposób w większości nawet da się go zwiedzić od środka, choć jedna strona jest zupełną kupą gruzu. Chodzę w masce na twarzy, żeby nie nawdychać się grzyba, bo przez wiele lat wilgoci wszystko jest zapleśniałe. Na szczęście mam też rękawiczki — i nie mogę powstrzymać się przed braniem w dłonie i oglądaniem wszystkich przedmiotów, które znajduję. Przedmiotów codziennego użytku, z których najlepiej zachowały się oczywiście te metalowe i ceramiczne, typu sztućce czy nocniki. Jedną łyżeczkę schowałem sobie do kieszeni na pamiątkę, ale nie będę przecież wszystkiego rozkradać. Choć co to za kradzież, jeśli to już do nikogo nie należy…
Popycham zbutwiałe resztki drzwi i wchodzę do kolejnego pokoju. Krzywię się, bo natychmiast wionie stamtąd okropny smród zepsutego mięsa, jakby coś tam niedawno zdechło. Zasłaniając nos łokciem, oświetlam przestrzeń przed sobą i rozglądam się w poszukiwaniu źródła odoru.
Cofam się gwałtownie, gdy moim oczom ukazuje się makabryczny widok prawie nagich kości. Prawie, słowo absolutnie kluczowe, bo wiszą jeszcze na nich resztki mięsa, niedokładnie obgryzione przez drapieżnika. Odwracam się, żeby zebrać myśli, i dopiero po chwili docierają do mnie dwie informacje: po pierwsze, to ludzki szkielet; po drugie, świeży. Czuję, jak oblewa mnie kłujący strach, dziwne uczucie sprawiające, że jest mi jednocześnie gorąco i zimno. Ale nic mnie nie atakuje jak w drugorzędnym slasherze, wykorzystując okazję na idealnie wymierzony jumpscare. Wokół mnie nadal jest cisza i słychać tylko miarowe kapanie stalaktytu gdzieś za ścianą.
Moje zmysły wariują, częściowo wyłączając się, częściowo krzyżując, wysyłając do mojego mózgu sygnały słyszenia bólu i czucia widoku, kiedy mam ciemność przed oczami i szum własnej krwi w uszach. Coś mną manipuluje i nie wiem, co się dzieje. Ból zdaje się mnie rozrywać od środka, ale nie czuję nic fizycznego, co mogłoby go powodować, albo przynajmniej nie jestem w stanie tego czegoś odróżnić wśród przytłaczających bodźców. Kręci mi się w głowie i wyobrażam sobie dokładnie wygląd skalnego podłoża, na które właśnie upadłem.
Dodatek PL-400.1: Odkrycie i próba zabezpieczenia
SCP-PL-400 przedostało się do
Idę długim tunelem. Prowadzi mnie jakaś gigantyczna żyła na ścianie, jak na brzuchu zbyt selektywnie wyhodowanej krowy mlecznej. Kręta, różowa i nabrzmiała. Pulsująca. Trzymam na niej dłoń, aby się nie zgubić. (Korytarz jest prosty, bez rozgałęzień.) Doprowadzi mnie do źródła. Ale tracę równowagę i coraz trudniej mi iść, gdy coś we mnie rośnie i zmienia się mój środek ciężkości. Nieznana obecność w moim ciele powinna mnie chyba martwić, ale przychodzi mi to do głowy tylko jako neutralna myśl, pozbawiona oczekiwanych emocji.
Potykam się i upadam na brzuch, czując potworny ból. Towarzyszy mu nieprzyjemne uczucie w spodniach; w pierwszej chwili myślę, że popuściłem, ale substancja wydaje się być bardziej galaretkowata. Mimo dyskomfortu podnoszę się i odszukuję ręką moją przewodniczkę na ścianie. Przez sekundę czuję panikę, bo nie mogę jej znaleźć, ale ona pomocnie mnie wreszcie dogania.
Opis: SCP-PL-400 to wysoce zaraźliwa choroba anomalna objawiająca się nieprzewidywalnymi zmianami fizycznymi w ciele ofiary. Zakażenie może nastąpić zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio. [opisz to profesjonalnie z pomocą charo]
SCP-PL-400 rozwija się według następującego schematu:
- Pojawienie się w ciele guzów nowotworowych i teratom;
- Wykształcenie dodatkowych organów w losowych miejscach;
- Zaczęcie działania zmian chorobowych zgodnie ze standardowym funkcjonowaniem danego organu;
- Drastyczne zmiany całego ciała (różniące się indywidualnie);
- Ostre zaburzenia funkcji poznawczych i świadomego podejmowania decyzji;
- Przyłączenie się chorego do powstającego w ten sposób superorganizmu.
Chorobie towarzyszy gorączka, wymioty, zaburzenia cyklu menstruacyjnego, gwałtowny przyrost lub spadek masy ciała, niekontrolowane wydalanie i oddawanie moczu, zaburzone odczuwanie bólu i temperatury, wzmożony apetyt, napady padaczkowe, wypadanie włosów, paznokci i zębów, i duszności. Wśród odnotowanych przypadków stosunkowo często występowały również mutacje na wzór cech obecnych u zwierząt innych niż człowiek, takie jak:
- Wzrost futra, pierza, łusek, chityny itp.;
- Spontaniczne składanie niezapłodnionych jaj podobnych wizualnie do żabiego skrzeku;
- Zmiana koloru skóry w zależności od temperatury i nastroju;
- Wykształcenie lameli1 na dłoniach i stopach;
- Wykształcenie migotki;
- Itd.
Desygnacja SCP-PL-400-1 opisuje anomalny superorganizm, do którego tworzenia, powiększania i utrzymywania dążą przypadki SCP-PL-400. Byt charakteryzuje się






